„23 — Słowacki wysp tropikalnych
wych lub białych guniach. Śród nich postać skromnego adwokata z pewnością gubiła się całkiem. Jak się jednak okazało, Szymanowski posiadał dobrą pamięć, zwłaszcza jeśli coś dotyczyło jego Zakopanego, a nadto i dlatego, że uprzejmość zawsze wymaga od człowieka dobrze wychowanego dobrej pamięci właśnie w takich wypadkach.
— Aa, .cieszę się bardzo — przywitał go teraz serdeczr nie. Na wpół się uniósł znad swego podwieczorku. Wtedy mecenas pospieszył uścisnąć tę znakomitą, a do niego wyciągniętą dłoń.
— Jestem obładowany książkami — rzekł czemuś usprawiedliwiając się, i chciał był położyć pakunek na fotelu przy sąsiednim stoliku. Lecz Szymanowski wskazał na fotelik obok.
Zawsze gdy widzimy w czyichś rękach książki, chcemy się dowiedzieć ich tytułów. Więc mecenas, wciąż zażenowany aurą sławy otaczającej Szymanowskiego (zresztą nie tyle nawet sławy, co jego osobistego, ciągle mżącego uroku), przysiadł się doń, coś przepraszającego bąknąwszy.
— Jakieś nowinki wydawnicze — kiwnął Szymanowski w stronę paczki.
Na białym krochmalu serwety stał przed nim nader niewyszukany podwieczorek. Kawa ze śmietanką oraz razowiec, który po posmarowaniu masłem Szymanowski dość mocno posypywał solą. Był to jego ulubiony podwieczorek, może dlatego, że nieco wiejski — przypominał mu młodość spędzoną na Ukrainie.“(5)


reklama adwords |Masaż Szczecin |dachówki ceramiczne