„Karol odetchnął. Tchórzem nie był. Tchórze nie wybierają na siedlisko ziemi pustynnej i dzikiej. Nie lubił jednak nieoczekiwanych spotkań z nieznanymi przybyszami! Ale teraz już był pewien, że ten przybysz nie jest mu obcy. Dlaczego jednak przybywa o tak dziwnej porze Dlaczego gnał przez prerię nocą, w strugach ulewnego deszczu i błyskawicach burzy
Po chwili ujrzał go, skąpanego w blasku księżyca.
— Toimniża — zapytał wyraźnie, choć cicho.
Człowiek wspinający się po zboczu nie zatrzymał się, tylko podniósł głowę i tym samym tonem odpowiedział
— Tankaczan
Karol odczekał chwilę, przepuścił przybysza i konia, który stąpał za swym panem, z cuglami zarzuconymi na kark, zupełnie jak wierny pies. Tak dotarli do chatyjaskini, która w półmroku rysowała się jaśniejszym odcieniem belkowań. Tu człowiek, nazwany imieniem Toimniża, zdjął zwierzęciu uprząż wraz z derką, złożył przy wejściu i siadł na niej. Karol również przykucnął. Spoglądali na siebie w milczeniu.
Toimniża — w Jęz. Dakotów Niebieska Skala. Tankaczan — w Jęz. Dakotów Wielkie Drzewo.
— Toimniża bardzo się spieszył jadąc nocą i w burzę. Czy kto ścigał mego czerwonego brata
— Milahanska.
— Żołnierze tutaj — zdziwił się biały. Skinienie głowy.“(11)
pozycjonowanie |Poszukiwacze skarbów |Gry Internetowe